piątek, 13 kwietnia 2012

Friday the 13th.

Dziś piątek trzynastego, ahah. Taak, jestem przesądna czasem. Ale nawet jeżeli bym nie była to dziś jest jeden z tych najgorszych dni, więc pasuje. No zacznijmy od tego, że powiedziałam w szkole dziś rzecz,  której bardzo żałuję, bo jestem chyba rzeczywiście zbyt chamska, ale kurcze no, ja powiedziałam co o Tobie myślę, może nie mam racji, przepraszam. Naprawdę. Głupio tylko że w tą sprawę miesza się osoba, której serio nic do tego, no.
Zrobiłam też przykrość jeszcze komuś dziś chyba. Przepraszam też.
Widzicie? Coś bardzo wszystko się pieprzy. W dodatku na historii dostałam upomnienie wychowawcy, a później naganę, brawo.

Wróciłam do domu przed chwilą. Byłam w Roczynach, później w mieście z Adą, a potem poszłyśmy po Martynę i siedziałyśmy przed klatką. W ogóle postawili u nas na blokach taką mega tablicę informacyjną, co jak co, ale tu wszyscy podjarani tym :D
Stwierdziłam że mega tęsknię do Anglii. Tam problemy wydawały się takie proste do rozwiązania. Przez atmosferę tego kraju, tego miasta, czułam się taka beztroska, brakuje mi tego wszystkiego, tych ludzi.
Więc dziś dzień do dupy. Trochę sobie popłakałam, teraz pogadam na skype, poczytam książkę, może oglądnę ten horror "piątek trzynastego"  i idę spać, tylko na to mam siłę.
Jutro rano o 9 pobudka i sprzątać dom, maaasakra. Ale później kupić prezent Magdzie idziemy i urodzinki. W ogóle nie wiem jacy ludzie tam będą, ale mam nadzieję że spoko. 
Miło mi że ktoś czyta tego bloga, w ogóle pisanie go w pewnym sensie pomaga mi wszystko przemyśleć, czuję się dzięki temu lepiej.
Dobra, bo już przynudzam. Chciałam tylko Was bardzo przeprosić i powiedzieć że ja też coś czuję i że jest mi bardzo, bardzo przykro i że przeżywam to wszystko bardzo.
A i będzie lepiej przecież  - kliik, pozytyw ;)

Mam od tego ludzi, hyh.
Przychodzi taka chwila, w której wiemy co się zdarzy i chcemy uciec, ale nie możemy. Nasz strach ciągle się wyolbrzymia i daje o sobie znać. Wtedy, kiedy chcemy już to skończyć to się zaczyna. Nie mamy wpływu na rzeczy, które dzieją się w tej chwili. Jesteśmy sterowani przez własne umysły. Mimo, że podejmujemy decyzje sami, coś nam musi podpowiedzieć. Nie jesteśmy sami. Mamy kogoś, kogo słyszymy, ale wstydzimy się o tym mówić... o tym, że pomaga nam ktoś, kogo nie możemy zobaczyć. Ktoś komu możemy zaufać, który nas nie odrzuci, nie powie ''wszystko będzie dobrze'' a karze działać,a gdy już będziemy na psychicznym końcu, pokaże nam chwile, w których staraliśmy się o szczęście, o lepsze jutro, o to żeby było nam lepiej, że walczyliśmy, a ominie te, w których cierpieliśmy. Pokaże nam, że oprócz tych złych chwil, mamy te w których jesteśmy mistrzami, że daliśmy radę i dzisiaj to czytamy...  
Jest piękna Komusia i nasza tablica informacyjna, joł :) 


Te słowa ranią i te czyny sprawiają, że stajemy się nikim.
Nie zapominaj, ja też.. nie zapominam..
wait.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz